ten świat. Apokalipsa odwołana, a na mnie spadła cudowna niespodzianka- bilet na dzisiejszy koncert w Tauron-Arenie.
Będę śpiewać do utraty tchu, bo to EROS RAMAZZOTTI! Uczę się włoskiego z jego piosenek, połowę słów już znam. I choć to nie moje muzyczne klimaty, to tak kocham melodię tego języka, że jestem szczęśliwa, bardzo się cieszę!
Do tego potrzebuję poszaleć, och poszaleć!
Li
Otarłam się o luksus, bo dostałam wejściówkę do prywatnej loży, gdzie i barek pełny i stół zastawiony, a co najważniejsze- prywatna łazienka. No i choć wysoko, to blisko sceny, wszystko było dobrze widać. Spotkałam dwóch moich starych kolegów z czasów studenckich, więc nawet sobie z nimi potańczyłam, jak za starych dobrych czasów! Eros wspaniały, jak na 62 latka energię ma świetną. Głos już nie ten, ale co tam! Bawiłam się wspaniale!
Cantare! ;-)
Śpiewanie jest bardzo oczyszczające, prawda?
Red Mercedes
Monika, cudownie, ciut zazdroszczę. Byłam na Jego poprzednim koncercie, promocji świetnej płyty „Perfetto” z której znam na pamięć prawie każdą piosenkę. Udanego. Rozśpiewanego wieczoru. Baw się !!!