stolarz Agazio miał przyjść wieczorem i nie przyszedł. Znowu nie pojechałam nad morze, cały mój dzień był jednym wielkim czekaniem na stolarza, na kamieniarza, na malarza. Uczę się cierpliwości, ale bardzo powoli. Bardzo! Trzeci dzień bez morza!
Dziś wydarzyło się kilka przyjemnych rzeczy i jedna okropna- ktoś niestety celowo porysował mi samochód, oczywiście wypożyczony. Na szczęście mam ubezpieczenie, wykupiłam opcję całoroczną na wypożyczane auta, ale robi mi się słabo na myśl o niewątpliwej wojnie z wypożyczalnią. Ech… czasem słońce, czasem deszcz!
Z rzeczy przyjemnych: wiszą już kinkiety i kupiłam lampę nad stół w kuchni. Stołu jeszcze nie mam, ale lampa mnie zachwyciła. Kupiłam ją oczywiście na tym przeklętym portalu Catawiki, za całe 8 euro plus koszty przesyłki- 80 euro. Jestem mistrzem biznesu, mogę udzielać lekcji, jak kupić coś bardzo tanio, ale jednocześnie bardzo drogo. Trochę jak kot Schrodingera…:)

Tak bardzo rozbawiłam Rinę moją opowieścią o toskańskiej skrzyni, że dostałam od niej w prezencie skrzyneczkę kalabryjską, śliczną! Porównanie wypada bardzo niekorzystnie dla toskańskiej ławy przyściennej (nie zapominajmy o magicznym słowie-miniatura).



Aby rozwiać wszelkie wątpliwości, podaję że toskańska jest po prawej stronie.
Li
PS. Sufit ze stiukami należy do sprzedawcy. U mnie stiuków niet!