Pośmiałam się czytając Dom w Toskanii. Anita walczyła z kominem, a ja też miałam swoją własną osobistą wojnę, jeszcze nie zakończoną.
Z nieznanych mi do teraz powodów postanowiłam sobotnie przedsylwestrowe popołudnie spędzić na zrobieniu porządków z pufami moich córek. Pufy są wyjątkowym paskudztwem, ale dzieci lubią te bezkształtne wory dopasowujące się do kształtu ciała siedzącego.
Wypełnione mikroskopijnymi styropianowymi kuleczkami, z czasem więdną, tracą na jędrności i leżą na podłodze jak sterane życiem ciało pijaczka w przydrożnym rowie. Kulki oczywiście można dokupić, kurier przychodzi wtedy z ogromną, acz lekką paczką, ale wcześniej trzeba podjąć trud ich zamówienia.
Mnie zrobienie jednej pufy z dwóch wydało się łatwiejsze. Otworzyłam im brzuchy, zanurzyłam ręce, nabrałam powietrza i…
… po chwili przesypywania styropianowych kuleczek w całym domu zaczął padać śnieg, a koty ogarnęło szaleństwo, taka gratka nie zdarza im się codziennie. Styropian był wszędzie- w wysprzątanym na sylwestrową okoliczność salonie, w mojej łazience, na schodach, w sierści zwierząt i moich włosach.
Wypełnione mikroskopijnymi styropianowymi kuleczkami, z czasem więdną, tracą na jędrności i leżą na podłodze jak sterane życiem ciało pijaczka w przydrożnym rowie. Kulki oczywiście można dokupić, kurier przychodzi wtedy z ogromną, acz lekką paczką, ale wcześniej trzeba podjąć trud ich zamówienia.
Mnie zrobienie jednej pufy z dwóch wydało się łatwiejsze. Otworzyłam im brzuchy, zanurzyłam ręce, nabrałam powietrza i…
… po chwili przesypywania styropianowych kuleczek w całym domu zaczął padać śnieg, a koty ogarnęło szaleństwo, taka gratka nie zdarza im się codziennie. Styropian był wszędzie- w wysprzątanym na sylwestrową okoliczność salonie, w mojej łazience, na schodach, w sierści zwierząt i moich włosach.
Sprzątałam trzy godziny, wyłaził z kątów na nowo, klonował się, złośliwie czepiał się ozdób na choince, wzbudził uzasadnione niebezpieczeństwo spotkania się z sylwestrowymi gośćmi, wciągany jedną stroną odkurzacza, wesoło wirował w powietrzu wyrzucanym z drugiej strony. Poniosłam w walce z nim porażkę, zapaliłam świece, półmrok pochował go po kątach, ale dziś znowu wypełzł na powierzchnię. Nie mam siły, dam mu pożyć przez tę jedną noc, jutro rano dojdzie do ostatecznej rozprawy, sięgnę po środki ostateczne!
Choroba odpuściła mi gorączkę, ale nic więcej. Dalej kaszlę jak potępieniec, syropy na kaszel powodują moją nocną bezsenność, śpię więc w dzień, przeraża mnie przyszły tydzień, poszatkowany w kalendarzu pilnymi sprawami.
Ale od czego noworoczny zapał?
:)
Li.
Li, znalazłam coś dla Ciebie, no wiesz gdybyś się nudziła;:)http://vimeo.com/9501026#embed
Oj, zdrowo Ci odbiło z tym styropianem!!!To straszne paskudztwo i trudno się go pozbyć.Po ociepleniu osiedlowych budynków styropian przez 2 lub 3 lata brylował w naszych mieszkaniach non stop.Teraz pojawia się sporadycznie, bo ptaki go wyskubują powiększając sobie gniazda (ekologicznie pozostawiono im schronienia w otworach wentylacyjnych).
Aga, mogłam mogłam. Ale kto by to posprzątał?Dobrej nocy!
Ola :)) To tylko Lec! :))
Dziękuję za czas, miło nie spać w fajnym "towarzystwie". Dobranoc wiedźmo, dzięki.
Przerażasz mnie, dokładnie, DOKŁADNIE to samo sobie powiedziałam przed chwilą. Włącznie z cytatem. Wiedźma!
Haha…fajny brokat miałaś na Sylwestra, a był kolorowy czy tylko biały? Trzeba było rozrzucić jeszcze confetti i nikt by się nie domyślił, że to styropian hahaha. Całusy!!!
no to trzeba zacisnąć zęby i pamiętać, że wszystko mija, nawet najdłuższa żmija:) Po kilku dniach mała się pogodzi z sytuacją, a Ty jakoś posklejasz swoje matczyne serce:)
Raz chce, a raz nie chce. Bywała z moją mamą na placu zabaw w trakcie zabaw przedszkolaków i w czasie zabaw trzylatków w sali. Podobało się, ale raczej z kimś z rodziny, sama popłakiwała lub smutna była. Nasza niania ukochana z rakiem walczy, a mama ma 70 lat, jest po bajpasach i 2 zawałach, ale bardzo chce, i ma siły, ale ja nie chcę jej obarczać. Nowa niania (… tu dużo do pisania). Na wsi fajniej się żyje, ale trudniej o życie:-)
a mała chce iść? Rozumie co ją tam czeka?
rozumiem Cię, sama posłałam dopiero czterolatki, wcześniej serce by mi pękło!
Tę pewność też posiadam, niestety. A teraz paruje mi głowa, rozsadza wręcz! O 5.40 muszę wstać, o 7 być w pracy a dziecię pierwszy raz do przedszkola co mnie doprowadza do stanu powyżej i jeszcze więcej. Taka malutka, 4 stycznia trzylatką będzie dopiero. Serce mi pęka!
Ola, jakie by nie było osobowe źródło bałaganu, to i tak jedno jest pewne- ja będę to sprzątać:)
A na córkę jak miód po chacie rozniosła, to fukałaś! To i to trudne do ogarnięcia, tylko pierwsze słodsze jakby;-)
a czemu nie śpisz? a skoro nie śpisz, to czemu nie dzwonisz?
Spróbuj kichnąć w styropianowe kulki albo w pierze…;D Internet takich doznań nie zapewnia.
ale że co? internet, czy styropian?
Współczesna odmiana darcia pierza w długie zimowe wieczory ;D
zostały tylko niedobitki. Jutro za dnia przypuszczę ostateczny atak!
nomp. i masz styropian ZAMIAST porządku ;)
A bo czasem mam ochotę być taką idealną gospodynią, co to porządek ma i w styropianie:))
licho Cię podkusiło, czy jak?!dobrego w Nowym!