tutaj trochę więcej interakcji, komentarzy, rozmowy, znaków, gestów, tak by mieć poczucie, że piszę nie tylko dla siebie, ale też dla Was- czytających mnie systematycznie. Widzę statystyki i nie rozumiem dlaczego się do mnie nie odzywacie. Przecież taki kontakt jest fajny, pod ukryciem nicka można pisać co w duszy gra, oby bez hejtu, ale krytyka nie jest przecież zabroniona. Możemy roztrząsać problemy i problemiki, jechać po Trumpie (nie wpuściliby mnie do USA), szukać wspólnie idealnej ultramaryny na ścianę w łazience i mieć poczucie wspólnoty, a biorąc moje osobiste doświadczenia, to mam dzięki blogowi parę naprawdę fajnych znajomości. A po co ja to wszystko piszę publicznie? Bo myślę, że zupełnie nieźle radzę sobie w życiu, mimo naprawdę złych przeżyć, ciężkich doświadczeń śmierci bliskich osób, porzucenia przez męża (o tym akurat ciężko pisać mi w kontekście nieszczęścia, bo finalnie jest to moje największe życiowe szczęście, ale poczucie tego przyszło z czasem), zdrady najbliższej przyjaciółki… i dałam sobie radę, może pomogę tym innej kobiecie. Bo życie cudem jest, świadomość tego towarzyszy mi każdego dnia. Piszcie, odzywajcie się! Zaraz zabieram się za włoski, mam do nauczenia się parę zwrotów z włoskiego italodisco, uwielbiam taką naukę, podśpiewuję sobie włoskie piosenki, czasem piąte przez dziesiąte, ale wiele zostaje w głowie, serio, serio! Achillus wie co robi, czy pisałam jak bardzo uwielbiam swojego nauczyciela włoskiego? Pisałam:)
Li

Z zapartym tchem czytam o Twoich włosko-domowych perypetiach.Dawno temu ,,przerobiłam”chyba wszystkie książki w których kobiety/dziewczyny,(najczęściej solo)remontowały te cudowne ruiny,oczywiście marzyłam o tym,ale mam pragmatycznego męża.W międzyczasie zjechałam prawie całą Italię,uczę się włoskiego,kocham te klimaty,muzykę,na stacjach benzynowych -Autogrill kupuję płyty CD mimo braku odtwarzacza.Przed ZMIANĄ powstrzymują mnie obowiązki-opieka nad Mamą oraz praca.
Nie mogę wyjść z podziwu jak u Ciebie to wszystko się przeplata,jesteś bardzo inspirującą Osobą
Pozdrawiam serdecznie
Joanna
Joanna, serio myślisz, że ja to wszystko ogarniam tak na tip-top? Połowa to żywioł, a reszta to chaos z moim cholernym szczęściem spadania zawsze na cztery łapy, w poprzednim życiu byłam kotem:) Sekret tkwi w przekonaniu, że jakoś to będzie i że jeszcze nie było, żeby nie było. No i że będzie dobrze, bo dlaczego miałoby być inaczej? Jestem niepoprawną optymistką, kocham moje nieprzewidywalne życie i po prostu się nim cieszę. Czasem słońce, czasem deszcz, ale po nocy zawsze przychodzi dzień i tego się trzymam. Plus już ikoniczne: „Wszystko mija, nawet najdłuższa żmija” /Lec. Ja też miałam pragmatycznego męża, z naciskiem na MIAŁAM:D Sama coś zrób, poszukaj domu bez konieczności remontu, poza modnymi destynacjami, na pewno coś znajdziesz taniego. Realizuj marzenia, bo jak nie teraz to kiedy?
uwielbiam i czytam wszystko od lat, teraz mam powiadomienia i czytam prosto z maila i to jeszcze bardziej oddala od komentarza (proponuje usunąć treść, tylko info żeś dodała wpis (można napisać, że barwny, bo każdy taki jest) czytam od razu, rzucam się na serię włoskie przygody szczególnie łapczywie, pisz bo potrzebujemy tego, całusy :)
to byłam ja, czyli Magdalena
A ja czasem poprawiam coś po kilka razy, na maila pewnie idzie wersja pierwotna…. z błędami, literówkami, okropność:)
Jak wiesz czytam i wielbię, ale pisanie znikających komentarzy wybitnie mnie wkurza 🤣. Uwaga… próbuję! K
Jak zatwierdzisz, to nie znika. No i widzisz, nie zniknął:) Nie mam pojęcia, jak pogrzebać w ustawieniach, by można było się logować, jednym się udaje, a drugim nie:(
Nie podpisałam się- Repo.
No to mnie osmielilaś. Czytam.Cię od Licencji i nigdy nie dałam znaku życia w komentarzach, a przecież znam Cię prawie dwadzieścia lat;)
Szok! Powinnam Ci chyba dać jakąś nagrodę za wytrwałość:*
Czytam od lat, od Chustki… Właściwie nigdy się nie odzywam, kilka razy sporadycznie. Tęsknię do Twojego pióra gdy milkniesz, cieszę się gdy się pojawiasz. Podziwiam charakter i dążenie do celów. Gonisz marzenia. Mój świat i Twój Świat – różne światy, może dlatego podglądam z zaciekawieniem… Ale swój też bardzo lubię, swoją przestrzeń, swoją puszczę Bialowieską…I swoją pokręcona codziennosc. Hania
Hania, jak to sporadycznie? Ja Cię pamiętam!!! Gonię marzenia z zadyszką, ale w końcu je dopadam:D
Ja czytam namiętnie z USA, czytam od lat ale nigdy nie komentowałam. Pisz, uwielbiam Twoje pióro. Rzeczywistość tutaj jest z dnia na dzień coraz bardziej beznadziejna i nie widać końca (w ten weekend w planach No Kings protest) także każdy Twój wpis na wagę złota.
Pozdrawiam! Kinga
Dzięki, że się odezwałaś, dla mnie to ważne wiedzieć, czy czytają mnie ludzie „znający Józefa” :)
Do nauki i życia koniecznie Luigi https://m.youtube.com/watch?v=39lEYli37-8&pp=ygUUaG8gY2FwaXRvIGNoZSB0aSBhbW8%3D
pozdrawiam
m
m…:*
melduję się – Hawajska Kasia z Poznania 😇
Kasia! :* Pamiętasz jak te prawie 20 lat temu wysłałaś mi paczkę z rogalami marcińskimi? Prosto z Poznania? Pamiętam to do dziś! A jak zawiozłam rogale do Kalabrii, to była ekstaza:))
Moniczko, Italodisco jest ok. Nawet bardzo ok. Z moim francusko-wloskim ukochanym zięciem (Jouannet – Capogrossi) jak to brzmi !!!i i wnuczkami bliźniaczkami, uwielbianymi, często słuchamy we Francji stacji Radio Nostalgii. A tam, jak w naszych Złotych Przebojach, muza lekka i przyjemna dla ucha. No może nie dla każdego ucha jak wtórujemy głośno Ricchi e Poveri „Sarà perché ti amo”. Dedykuję Ci tę piosenkę w podziękowaniu za wszystkie Twoje teksty, wieści i opowieści. Buziaczki i przytulaski.
JK.
Dzięki, Jadwiga:)