zajętości dołożyłam sobie największą- remont w moim kalabryjskim domku. Tak- domku, domeczku, tylko tak o nim myślę i zawsze z największą czułością. Wielka demolka i prucie wnętrzności zaczęła się w poniedziałek. I bez pardonu, powiadam Wam. Zdecydowałam się na wymianę całej instalacji elektrycznej, dołożenie nowych kabli, gniazdek i lamp, wymianę instalacji wodno-kanalizacyjnej, a co za tym idzie wszystkich rur.
Domek cierpi i krwawi z rozprutych kamiennych ścian. Instytucja bruzdownicy nie jest moim majstrom znana, zresztą zobaczcie sami. Antonio twierdzi, że będzie pięknie, a ja mu wierzę, bo przecież nie może być inaczej.
Czy pisałam już o tym, że moja miejscowa koleżanka Elia podarowała mi meble, które miały skończyć na wysypisku śmieci? Zostały już do mnie przewiezione, złożone i cieszą oko. Muszę odjąć im ciężkości, bo są godne, bardzo godne, haha, ale na tym skupię się później. I tak poczyniłam mało sensowne zakupy, kupując przed remontem stolik i krzesła na taras, nie mówiąc o bujanym kokonie, ale chciałam by moja przyjaciółka miała na czym siedzieć- warto było, bo wieczory były ciepłe i gwiaździste.

Siedzę jak na szpilkach, rzucam się na te strzępy informacji, jakie ragazzi raczą mi przesyłać. Na kilka dni lecę w połowie czerwca razem z Gusią i jej ragazzo, ale nie psychicznie nie wytrzymałam, kupiłam bilet na wtorek i wpadam na krótką inspekcję w przyszłym tygodniu, muszę wiedzieć co się dzieje. Wracam w czwartek. Jestem kobietą, a to w Kalabrii z definicji stawia mnie niżej, z czym oczywiście walczę, ale wiecie jak jest. Pietro-elektryk był bardzo zdziwiony gdy zażądałam, by kable w ścianie szły pod kątem prostym. Po pierwsze skąd to wiem, a po drugie jak śmiem zwracać mu uwagę.
Ragazzi są w szoku, że mam pojęcie o sprawach budowlanych, ale kto pamięta opisywaną przeze mnie budowę mojego domu pod gwiazdami, ten wie:) Nie daję się zbyć, wiem o co zapytać, dla nich to po prostu szok. Lansuję tu tezę, że Polki znają się na wszystkim, bo mężczyźni w Polsce, to…:)
Później wstawię zdjęcia mebli od Elli. Mam potężną sześciodrzwiową szafę, wielkie łóżko, nakastliki, komodę z lustrem, kilka lamp, kochana Elia umeblowała mi zupełnie jedną sypialnię. Ach i dostałam jeszcze kredens. Będzie idealny do kuchni, choć na razie nie wyobrażam sobie jak go tam przetransportuję. Kuchnia jest na drugim piętrze… a on jest potężny i swoje waży. Ale za to włożę do niego cała zastawę. Jak już ją będę mieć.
Li