Dokąd idzie

życie? Tam gdzie ty, dopóki idziesz. Oczywiście Lec. Jego „Myśli nieuczesane” od lat leżą przy moim łóżku i naprawdę czasem ratują mój dzień. Otwieram na chybił trafił i w chwilach zwątpienia, stresu czy lęku dostaję otrzeźwiający cios prosto w serce, a raczej w rozum. Tak, wiem, jest mi trochę łatwiej niż przeciętnej Polce- mam dobry zawód, zabezpieczenie finansowe i wolność w szerokim tego słowa znaczeniu. Ale jednak dobrze pamiętam miesiące depresji i braku chęci do życia (i to wszystko przez tęsknotę za Nemo, teraz mogę się z tego tylko śmiać), braku chęci do czegokolwiek do tego stopnia, że dopuściłam do odcięcia nam prądu i to nieletnia Karolcia ze swoich mizernych wówczas oszczędności pokryła dług. Pamiętamy to wszystkie do dziś. Duża lekcja pokory.

Najbardziej wyczerpywało mnie udawanie, że jest ok.

Teraz mogę być sobą tak bardzo, jak tylko sobą jestem. Moje dziewczyny są cudownymi, wspaniałymi kobietami i stoją za mną murem. Cokolwiek nie zrobię, to dają mi wolną rękę. Składają mi życzenia na Dzień Matki, ale i na Dzień Ojca. Bo byłam dla nich mamotatą.

Dlatego teraz nadszedł czas dla mnie, na realizowanie moich marzeń, na nieoglądanie się na nikogo. Jestem pierwsza dla siebie w najlepszym tego słowa znaczeniu. Nie dam nikomu ograniczyć swojej wolności wyboru, radości życia i poglądów.

Wczoraj spotkałam się z przyjaciółką mojej Mamy. Janka, lat 84, emerytowana prokurator, z niesamowitą chęcią i ciekawością życia. Jest skorpionem, tak jak ja. Nadajemy na tych samych falach. Mocno mi kibicuje, obiecałam, że zabiorę ją do Kalabrii.

Na razie w środę zabieram tam siebie. Wczoraj dzwoniła do mnie A., która z mężem jest w naszym miasteczku od tygodnia i ciągle trwa w zachwycie nad naszym świetnym życiowym pomysłem na dołożenie sobie wydatków.

Tak, chwilo trwaj! Od jutra u mnie ragazzi kładą pierwsze płytki w łazience. Proste, szałwiowo-szare, mało włoskie, ale za to w cenie poniżej 25 euro na metr kwadratowy. Takie miałam założenie w moim budżecie i mocno się go trzymałam, by móc poszaleć z płytkami na ścianie w kuchni (szalone 29 euro za metr).

I jak tu się nie cieszyć?

Li

2 Responses to Dokąd idzie

  1. Nieznane's awatar Anonim pisze:

    Cudownie się to czyta! Bardzo Ci

    kibicuję!

    KrystynkaR

  2. Nieznane's awatar Anonim pisze:

    Proszę, pisz jak najczęściej! Twoje wpisy robią mi dzień i dają nadzieję. Rozwodzę się i dajesz mi siłę.

Dodaj komentarz