Mąż mojej A. mimo wielkich wysiłków okupionych godzinami na Duolingo nie opanował jeszcze włoskiego w stopniu umożliwiającym swobodne porozumiewanie się, został więc królem translatora i aplikacji deepL.
M. jest człowiekiem, który potrafi wszystko zrobić i wszystko naprawić, jest więc stałym bywalcem miejscowych sklepów budowlanych. Jaskiń męskości.
Cierpi tam jednak okrutnie, za każdym razem godzony w swoje męskie ego, bo z jakiegoś nierozwiązanego do tej pory powodu translator w jego telefonie zamiast ciepłego męskiego głosu mówi głosem prawdziwego kastrata- cieniutko, wysoko i szybko. Gdy M. odpala aplikację, to nikt nie jest w stanie zachować powagi, brzmi to absolutnie komicznie, a kontrast pomiędzy jego posturą a cienkim szczebiocikiem jest obezwładniający. Nic nie daje odinstalowanie aplikacji, grzebanie w ustawieniach, tęgie informatyczne głowy próbowały rozwiązać ten problem. M. cierpi, ale jednocześnie budzi w sprzedawcach uczucia opiekuńcze.
Namawiam go, by to zostawił, bo zawsze, ale to zawsze castrato poprawia nam humor, nie da się słuchać obojętnie.
Jednak nie polecę do Kalabrii w środę, upał zwyciężył. Kupiłam kolejny bilet za dwa tygodnie, będzie już wtedy zrobiona łazienka, będę mogła spać w swoim domu! Nie mogę się tego doczekać.
Chcecie zobaczyć meble, które dostałam od Elli- mogę je pokazać, ale na razie stoją jak stoją. Rozebrane.





Moim osobistym nieszczęściem jest ta podłoga, którą widac na zdjęciach. Bardzo mi się NIE podoba, ale jest porządna i ładnie położona. Musiałam zamknąć oczy i pomyśleć rozsądnie (a jak wiadomo u mnie to rzadko się zdarza jeżeli chodzi o wnętrza, bo wewnętrzny kompas stanowczo kieruje mnie zawsze w stronę ładności). Nie było sensu jej zmieniać, tym bardziej że jest na jakichś 90 metrach kwadratowych. Zmieniłam tylko podłogę w kuchni i na tarasach. Tylko lub aż. Jak będzie zafugowana, to ją pokażę.
Dziś wielki dzień, pierwsze piastrelle w łazience. Nie są szczytem moich marzeń, ale są rozsądnie ładne. Musiałam trzymać się w ryzach, bo to ma byc przytulny, kochany wiejski dom, a nie pałac w Toskanii. Niestety:D
Li
No, ciekawe jak ja będę się porozumiewać z Włochami po moim Duolingo :)))) – wolałabym jednak jakoś dukać samodzielnie, niż korzystać z gadającego translatora. Ciekawe, jaki by mi się trafił, może męski tubalny bas…?
Meble ekstra, będzie bardzo stylowo. Podłogi może da się częściowo przykryć jakimiś chodniczkami? Chociaż oczywiście w cieplejszym klimacie płytki są praktyczniejsze. Na zdjęciach zresztą wyglądają całkiem spoko, no ale rozumiem, że masz inną wizję. Tak czy inaczej, będzie fajnie, na pewno, nowy dom, nowe życie :).
M.
Absolutnie nie nowe życie! Ciągle to samo życie, które jest ze mną od 4 listopada 1967 roku:)) Po prostu inny etap, ale znajoma energia, zdecydowanie dużo radości, fascynacji i ciekawości, co będzie dalej! Ja oprócz lekcji z Achillusem codziennie robię duolingo, bardzo pomaga, bardzo!
Meble piekne. Nie moge sie doczekac fotek ukonczonego domu.
Chetnie ucieklabym do jakiejs malek wioski we Wloszech …. mnie po 34 pracy zawodowej anglicy doprowadzili do takiej zlosci na glupote i brak kompetencji ze poszlam na chorobowe…. Nie mam sil na uzeranie sie z okropnymi ludzmi
Moze czas na poszukanie ofert pracy lol w Toskanii no😂
Ja to nie mogę doczekać się ukończonego domu:D co tam fotki…