teraz z tym moim blogiem jestem na dalekich końcach wszelkich możliwych zasięgów, ale jednak trochę Was mnie czyta.
I nigdy nie zawodzicie, więc może i tym razem się uda? Wspomagam jak mogę Fundację Człowiek dla Zwierząt. Jest im teraz bardzo ciężko, a ostatnie upały wyssały ich z mokrego jedzenia dla zwierząt- i psów i kotów.
Kobieta prowadząca Fundację- Wioletta, jest podmiotem mojego wielkiego podziwu. Naprawdę wielkiego. Nie znam jej osobiście, rozmawiałam z nią kilka razy przez telefon, bo ja jak to ja- pozamawiałam dla Fundacji wielkie paki jedzenia, kurier dysząc wniósł je na moje 3 piętro, a okazało się, że w zooplusie nie kliknęłam (kolejny raz) zmiany adresu z mojego na adres fundacyjny. Trzeba było odkręcać, robić zamieszkanie, ech…
Pomagam zwierzętom, ile mogę. W moim włoskim miasteczku zna mnie już chyba każdy kot i pies. Podjeżdżam autem pod dom i natychmiast mam wokół siebie kilkanaście kotów, dosłownie mnie witają z ogonkami w górze. Skąd wiedzą, że to ja? Tylko koty znają tę tajemnicę. Zostawiam jedzenie Assuncie, by je karmiła na czas mojej nieobecności- żeby była jasność- one są karmione na co dzień, ale podłą tanią, suchą karmą pełną zbóż. No cóż, bieda. Kupuję mokrą karmę, Assunta ją miesza z tą suchą i jakoś dają radę. Pilnuję czystej wody, zbiorowo podaję leki na robaki (jeden z moich katalogów ze zdjęciami w telefonie to katalog kotów, które na pewno zjadły tabletkę) i mam za sobą już dwie kastracje ( perypetie z nimi zasługują na osobną opowieść). Nie piszę tego, by się chwalić, ale by jasno wyrazić swoje zdanie- naszym obowiązkiem jako ludzi jest dbać o tych, których oswoiliśmy, i tu się zgadzam z de Saint-Exupéry’em. „Jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś”. Wspieram DIOZ, wspieram Fundację „Judyta”, ale najbardziej wspieram Fundację Człowiek dla Zwierząt, bo nie jest tak medialna i jest im zdecydowanie trudniej.
Popatrzcie na ich profil na facebooku, zobaczcie ile jest tych zwierząt, jak żyją, jak Fundacja się dla nich stara, jaki mają teren, to nie są psy w boksach, gotujące się tym koszmarnym upale. To są psy, koty, konie, masa zwierząt, którymi trzeba się zająć i je wykarmić, które trzeba schłodzić, chronić przed tym koszmarnym upałem. I które zawiódł człowiek, bo w słowie cZŁOwiek, jest słowo ZŁO.
Fundacja musi przetrwać do ostatecznego rozliczenia wpłat z 1/5 % podatków. Obawiam się, że nie będzie ich tyle co zwykle z powodu zmian w postaci automatycznego rozliczania podatku. To jest naprawdę bardzo obciążające- nigdy nie wiedzieć na co można liczyć, a zwierzęta karmić trzeba, rachunki płacić trzeba.
Tak, tak wiem- żadne z Was nigdy nie wyrzuciło kota przez okno, nie przywiązało psa w lesie, nie porzuciło psa na drodze w polach- tego jestem pewna. Ale robią tak nasi sąsiedzi, krewni, znajomi ze szkoły, ludzie których mijamy na ulicy. Świat dał nam Trumpa, Putina, Koreę Północną, długo by wymieniać. Ale! Póki im się przeciwstawiamy, póty jest szansa dla tego świata.
Proszę Was, pomóżmy. Można w różny sposób- zrobić przelew, można zamówić karmę,
Podaję dane:
Bank Spółdzielczy w Słomnikach 78 86140001 0010 0147 5971 0001
Swift; POLUPLPR 7886140001 0010 0147 5971 0001
PayPal czlowiekdlazwierzat@gmail.com
BLIK 783 553 197
Bardzo, bardzo Was proszę, każdego z osobna.
A na zachętę zdjęcia moich klusek- wychuchanych, zadbanych, a przecież wziętych z ulicy (poza Klusią, rasową brytyjką, której poprzedni pseudo-właściciel stworzył piekło na ziemi).
Mania, Klusia i Czarny:



Li
otóż mądrego warto poczytać i poprzeć w działaniach.
Dorzuciłam grosza, zachęcę innych.
Kocham ludzi, którzy kochają zwierzęta! Sama mam dwie kocie przybłędy, które żyją sobie swoim najlepszym życiem, a pańcia rujnuje się na ich luksusowe karmy i surową wołowinę, tudzież najlepszego weta i ubezpieczenia, są miziane, tłamszone i całowane (no dobra, Carmen jest zimną Jolką i na dystans) i nie zapominamy o tych, które tak nie mają. Regularnie wspieram lokalne fundacje i zbiórki i co roku latem cierpię, bo pojawiają się nowe mioty niechcianych kotków, a przypadki psów pozostawionych, bo urlop, wcale nie są jednostkowe. O koniach, które całe życie harują, a na starość lądują w rzeźni, to już nie mam sił mówić… Kiedy to się zmieni??
Smutne jest to jak ludzie traktuja zwierzeta i ludzi, dzieci… Zamowie karme bo tak bedzie najlatwiej, my tez mamy 3 koty w tyn jednego z RSPCA . Pebble, Peggy i Reaper.