na pewno włoscy budowlańcy mnie oszukają, że będę płacić dużo za dużo, że to, że tamto… Ale ja poznałam Antonio. Jest przemiłym, przesympatycznym, pięknym mężczyzną. Nie znam się na ludziach, ale znam się na mężczyznach. Antonio jest przeciwieństwem cwaniaka Agazio. Jest też bardzo punktualny, co dużo o nim mówi. Mam też przekonanie, że mnie zwyczajnie polubił, gadamy sobie na różne tematy, na tyle na ile pozwala mój włoski. Lubią go nawet moje córki, co – zwłaszcza w przypadku nieufnej Karolci jest dla mnie dowodem, że się co do niego nie mylę. W maju umówiliśmy się na remont, ustaliliśmy cenę, trochę było po drodze „piano, piano” i „domani”, ale prace przyspieszyły tak bardzo, że za tydzień lecę do swojego domu z nową łazienką i klimatyzacją!
A wczoraj przeżyłam cenowy szok. Było tyle prac dodatkowych, że liczyłam się z dopłatą nawet i 5000 euro, a tu niespodzianka- dopłacam tylko 1000 euro do ustalonej ceny. Oniemiałam, serio, tym bardziej że cena remontu jak na polskie standardy jest naprawdę niska.
Mam już prawie skończoną łazienkę, jutro będą fugowane podłogi w kuchni. Brakuje jeszcze tylko cokolików (battiscopa, nauczyłam się tej nazwy) w kuchni i na tarasach i płytek na ścianie w kuchni. Szybko to poszło, 13 lipca przyjadę już do domu z łazienką i klimatyzacją. Będę tydzień w Kalabrii i będzie to tydzień bardzo pracowity, ale gdy już wszystko zrobię, to potem będzie tylko upiększanie i już wiem, jak będzie mnie to cieszyć!
Przeglądam swoje zapiski. gdzie planowałam gdzie, co i jak. Wykreślam kolejne pozycje i czuję z siebie cholerną dumę. Dałam sobie radę z remontem na odległość, ale to tylko dzięki niesłychanie przyjaznym mi osobom. Takim jak moja kochana Rina, inna moja sasiadka nagrała mi filmik, jak Rina pomaga moim budowlańcom. Kobieta ma 68 lat! Jak ja jej się odwdzięczę? Rina wciąga na linie zaprawę cementową!


I te moje płytki łazienkowe, co do których marudziłam, że są zbyt nowoczesne (kryterium ceny było bezlitosne), okazały się wspaniałe i gotowe do wystylizowania na wiejski dom, wystarczy że dodam rafię, wiklinę, zazdrostkę na okno. Będzie pięknie!
A łazienka przez chwilę wyglądała tak:






Jeszcze trochę wysiłku i nasz domek będzie gotowy na nas, na naszych gości, na przyjaciół, na kolacyjki pod gwiazdami, na relaks i chwile zapomnienia. Taki jest plan!
Li