A po nocy

przychodzi dzień i można na śniadanie przeżuć swoją porażkę. Idę dalej, ale gdy za jakiś czas Catawiki przyśle mi moją mini-skrzyneczkę, napłynie kolejna fala ;D A to się Rina zdziwi, bo oczywiście powiedziałam jej, jakie cudo mam zamiar kupić. No nic, ten element kompromitacji mam jeszcze przed sobą. Przynajmniej nie będzie musiała angażować ragazzi do wniesienia.

(Wczoraj tak bardzo rozbawiłam Achillusa, że nie był w stanie prowadzić lekcji, przenieśliśmy ją na piątek. Cały czas parskał śmiechem, zdaje się, że miał o mnie lepsze zdanie. W piątek sprawdzę, jak bardzo to się zmieniło).

Wytrwale licytuję dwie rzeczy, ale dokładnie sprawdziłam wymiary. Jestem jak Ania Shirley- ciągle popełniam błędy, ale nigdy nie takie same. Choć trzeba przyznać, że katalog moich błędów jakoś nigdy się nie kończy.

Wczoraj K. pocieszyła mnie historią o zakupie na Catawiki przepięknego obrazu o wymiarach 10×13 cm. Oprawiła go w ogromne ramy, żeby było go widać na ścianie.

Tak, że… ten, tego… jest nas więcej:D

Li

2 Responses to A po nocy

  1. bluuu's awatar bluuu pisze:

    Weszłam na to Catawiki, które chyba uznało, że jestem obrzydliwie bogata, bo z mety pizgnęło mi aukcjami starych Porsche, BMW z Wehrmachtu (!!!) czy innych Cartierów.
    Czym prędzej opuściłam to miejsce 😂

Dodaj komentarz