To byłaby ujma na honorze

Kalabryjczyka, gdyby kredens spadł z lin.

Takie sytuacje MNIE się nie przydarzają, powiedział mi stolarz Agazio, dumny jak paw. Wybaczyłam mu wszystko, bo nie zrobiłby na mnie wrażenia wielki bukiet kwiatów, ale taka akcja już tak! Ale ciekawe czy pojawi się dziś, solennie mi to obiecał, ale wiecie jak jest-upał.

Fliziarz Agazio z kolei, mocno zdziwiony przywiercił mi piastrelle tam gdzie chciałam, na ściankę przy schodach. Też pojawił się gdy upał zelżał, muszę jednak jeszcze wiele nauczyć się o życiu na gorącym południu.

Malarz Fiore zakomunikował mi, że farba mu się skończyła i zniknął do poniedziałku, zanim się zorientowałam, że całe wiadro farby stoi i czeka. W poniedziałek wyjeżdżam i znowu sprzątanie spadnie na Rinę…Na szczęście do pomalowania pozostał tylko dół domu.

Dwóch synów stolarza Agazio przyjdzie dziś do mnie przed południem i przeniesiemy meble z sypialni z pierwszego domu-nie są piękne, ale mają nieodparty urok włoskiej prowincji lat 60-tych. Podrasuję je i będę się cieszyć, że sypialnię Karolci mam z glowy.

I tak, tak wiem, pomyliłam kontekst zwrotu „mi dispiace” (może dlatego tak się chłopaki zdziwiły, haha), ale to z wrażenia! Byłam w lekkim, acz przyjemnym szoku. Moja ekscytacja wpływa niestety na mój mózg, zalewa go dopaminą i tyle z myślenia :)

Li

2 Responses to To byłaby ujma na honorze

  1. Li's awatar Li pisze:

    Czasem/często po włosku walnę od rzeczy, ale jakoś mnie rozumieją. Uczę się pilnie! Rina twierdzi, że robię postępy!

  2. Małgorzata Szablowska's awatar Małgorzata Szablowska pisze:

    Super ekipa, a chłopaki faktycznie ładne :) I wcale nie jest mi „mi spiace” ;)

Dodaj komentarz