Miałam zły

cholernie zły nastrój całą niedzielę. Za dużo pracy, za dużo ciężarów i jeszcze te pretensje kotów o brak zainteresowania (chwilowy brak! przecież kocham te dziady nad życie), no i spłodziłam smutną notkę… a ile telefonów wywołała!

Skasowałam ją, o nie! Nie będę się żalić.

Nie lubię mieć weekendów z pracą w tle, a ciągle to sobie robię. Wydaje mi się, że mam bardzo dużo czasu, że napiszę coś mądrego, wypiję sobie przy tym kawę, a potem będę mieć weekend dla siebie. No nic bardziej mylnego- nie chce mi się nie pisać, więc wściekam się na siebie, piję mnóstwo kawy, więc drga mi powieka, mam rozgrzebaną robotę, fruwające papiery i zepsutą niedzielę. Doprawdy wzór organizacji.

Dziś wstałam skoro świt, lubię tak zacząć dzień.

Świat nadal jest piękny, słońce na Wybrzeżu Jońskim dalej zachodzi nad lądem,

gwiazdy szaleją, szaleją, w czwartek popołudniu odetnę się od pracy i po raz pierwszy lecąc do Kalabrii nie wezmę ze sobą laptopa. Zobaczymy czy będę mieć objawy odstawienia. Czekam na ten wyjazd, cieszę się spotkaniem z Gusią, naszą planowaną wyprawą na łowy, beztroskim wyłożeniem się na plaży i rozgwieżdżonym niebiem. Oraz faktem, że będę planować dalsze prace remontowe, ha! Myślę nad kolorem elewacji, nad moją szaloną lampą, zastanawiam się nad pomalowaniem szafy, nie mam granic, ni kordonów i to mnie cieszy najbardziej! Mogę zrobić to, co mi się podoba, a potem zmienić to, co mi się przestało podobać.

Cenię sobie tę wolność najbardziej na świecie.

Li

PS. Zastanawiam się po raz kolejny nad tym, po co ja piszę tego bloga. Ale sięgnęłam do starych notek, przeczytałam o sprawach i sprawkach, o których już nie pamiętałam, o historiach które przeżyłam i tak! Muszę pisać, bo nie chcę zapomnieć swojego życia. Nie mam czego się wstydzić, mimo że czasem jest lekkie żenua, o rety:D

Ale wiem, że fakt jak dobrze wyszłam z moich życiowych zawirowań, jak sobie poradziłam z tym nieszczęsnym rozwodem, jak skopałam tyłek wstrętnej, podstępnej i fałszywej kobiecie-koń (no nie dosłownie, ale bardzo dla niej boleśnie) pomógł wielu z Was. Więc będę pisać dalej, bo mam taką potrzebę z głębi duszy, bo to porządkuje moje życie, bo daje mi kanał ujścia.

3 Responses to Miałam zły

  1. Nieznane's awatar Anonim pisze:

    Proszę nie przestawać pisać :) to miejsce które Pani tworzy jest piękne, inspirujące. Opis włoskiego domu, żyjącej tam społeczności w połączeniu z lekkim piórem to miód na moje serce. Czuć spokój, a w dzisiejszych czasach to skarb. Fajnie tak podejrzeć, że gdzieś tak można żyć. Jeszcze tylko brakuje wzmianek a co na to Lec.

    Domek przepięknej urody.

    Pozdrawiam, Elwira

  2. Małgorzata Szablowska's awatar Małgorzata Szablowska pisze:

    Pisz kochana, ja czekam na każdą notkę, bo jesteś pełna życia, mądra, radosna, inspirująca i… bardzo mi bliska. Cmok!

Dodaj komentarz