3 dnia

w sobotę, zadzwonił do mnie Achillus, mój nauczyciel włoskiego. Był na promie z Sycylii i chciał, trochę nadkładając drogi (dwie godziny), przyjechać do mnie na kawę. Miał zamówiony nocleg 200 km dalej, więc oczywiście namówiłam go, żeby przenocował u mnie. Na żywo zobaczyliśmy się pierwszy raz! I zero jakichkolwiek zahamowań, po prostu chemia z ekranu laptopa rozlała się na żywo. Świetny, fantastyczny człowiek! Niezwykle ciekawy, inteligentny, z ogromną wiedzą. I do tego piękny jak rzymski bóg.

Pojechaliśmy z A. i M. na kolację do Mariny, mamy tam ulubioną knajpkę, która Achillusa absolutnie zachwyciła. Wszystko mu się podobało, a w sobotę, gdy poszliśmy na spacer po miasteczku spotkaliśmy dwóch mężczyzn, którzy na uliczce blisko mojego domu przetaczali beczkę, tam i z powrotem na takich specjalnych podkładach. Achillus zapytał ich robią i w odpowiedzi usłyszeliśmy soczysty potok słów, z których wyłuskałam jedno: Ty jesteś Włochem i pytasz co robimy?

Achillus puszczając oko, powiedział, że tłumaczy go to, że jest z Rzymu, więc w celach poznawczych zostalismy zabrani w takie oto miejsce:

Achillus w czerwonej koszulce

A to mój nowy znajomy- kolejny Antonio!

Nasz nowy znajomy Antonio okazał się miejscowym lekarzem. Od razu mi powiedział, że jego brat jest u nas burmistrzem i mam otwarte wszystkie drzwi, co ze mnie za szczęściara! Ta piwniczka należała do jego babci, słynnej winiarki. On sam robi 100 litrów wina rocznie, dostałam nawet jedną butelkę, nazwaną imieniem babci. Dałam ją Achillusowi, miał ją wypić z braćmi i ocenić, dziś się dowiem, jaki jest werdykt! Żona Antonio jest botanikiem i organizuje w tej piwniczce cykliczne warszataty zielarskie, bardzo mnie to zainteresowało. Ma mi dać znać o terminach. Antonio dwa razy był w Krakowie, okazał się przeciekawym gadułą o wielkiej wiedzy o miasteczku, spędziliśmy razem dwie godziny, mam numer jego telefonu i zapewnienie, że mogę dzwonić o każdej porze.

A z tego wszystkiego najbardziej cieszy mnie fakt, że przy Achillusie swobodnie rozmawiałam, delikatnie poprawiał moje (liczne) błędy i bardzo, bardzo pochwalił mnie za mój włoski, niesamowicie dodaje to skrzydeł, bo czasem myślę o sobie bardzo źle. Ale ostatecznie to on mnie uczy, więc pochwalił siebie.

Cieszę się, że poznaję coraz więcej miasteczkowych ludzi! I to takich ciekawych, z pasjami!

Li

Dodaj komentarz