Do Karolci przyjechała w ramach wymiany szkolnej Niemka-pedantka.
A już kamieniem kociej obrazy jest fakt, że nie można leżec na stole…
No to przecież nie można było nie pojechac do Pszczyny i do Ilonki.
I jest z niej niesamowity widok.
otaczają/osaczają/zajmują* (niepotrzebne skreślić).
Kto za mną tęsknił?
Domagam się uwagi, czułości i miłości…:)
Ech, ale się działo!
Napiszę, dziś jeszcze napiszę.
Na razie- jak dobrze wstać skoro świt, lalala…
Miłego dla Was!
Li.
PS. Najważniejsze: Pamiętacie o Chustce- Joannie?
http://www.chustka.blogspot.com/
Bardzo Was proszę o wpłaty na Jej rzecz.
Do tej pory udało się uzbierać 17 tysięcy złotych, miesięczna kuracja lekiem z Japonii kosztuje 10 tysięcy złotych. A takich kuracji, do czasu ostatecznego rozprawienia się z Rakelą potrzeba będzie jeszcze conajmniej kilkanaście.
Wpłacajcie moi Kochani, mniej kochani i Ci którzy mnie wiecznie krytykują- zwracam się szczególnie do Was- Wy Doriny i inne cudowne żony i matki- szlachetne istoty, podaję Wam na talerzu okazję do czynienia dobra. Mnie -grzesznicy- nie nawrócicie, ale możecie pomóc fantastycznej kobiecie.
I jest mężatką, co z miejsca czyni Ją mniej podejrzaną:)
Fundacja Rak’n’Roll. Wygraj życie!
ul.Chełmska 19/21, 00-724 Warszawa
Multibank
nr rachunku: 73 1140 2017 0000 4502 1050 9042
nr IBAN: PL 73 1140 2017 0000 4502 1050 9042
nr BIC: BREXPLPWMUL
tytuł wpłaty: Joanna Sałyga
Joanna ma w sobie moc, potrzeba jej tylko na paliwo.
10 złotych od każdego z Was i mamy na miesięczną kurację.
No!
… dwa lata.
Jadę do Pszczyny.
Niepotrzebność i niesprawiedliwość tej śmierci ani trochę nie wyblakły.
Powiem Jej: cześć kochanie, jestem i znowu Ci pomarudzę, jak mi bez Ciebie źle.
Li.
Nie ma zmiłuj się.
Tu Bobcio i Szary.
Rzadkie chwile bez kociej sierści na klawiaturze.
D. dała mi telefon do swojego weterynarza- doktora Jąkały. Podobno jest świetny.
Dzwonię, przedstawiam się i pytam, czy rozmawiam z doktorem Jąkałą.
W odpowiedzi słyszę: Pppppproszę.
A niech to, to była tylko ksywka.
A niech to!
Ochłodziło się, koty zeszły z tarasu i teraz rozwalają się na kanapie.
Ale jeszcze wczoraj w iluzorycznym cieniu pelargonii Szary leżał tak:
Jesteś – a więc musisz minąć.
Miniesz – a więc to jest piękne.
A co na to Lec?
Wszystko mija, nawet najdłuższa żmija.
Li.
ul.Chełmska 19/21, 00-724 Warszawa
Multibank
nr rachunku: 73 1140 2017 0000 4502 1050 9042
nr IBAN: PL 73 1140 2017 0000 4502 1050 9042
nr BIC: BREXPLPWMUL
tytuł wpłaty: Joanna Sałyga
Pamiętacie Ilonkę? Ja Jej nigdy nie zapomnę i nie zapomnę tego, jak bardzo chciała żyć.
Kochani, do dzieła!
Potrzebna kasa na niestardardowe metody leczenia, na ominięcie kolejek po życie fundowanych przez NFZ.
Liczę na każdego z Was, każdego!
A za Joannę ręczę osobiście, o!
Li.
15 lipca 2010 roku.
Mam koleżankę.
Update:
Pierwszy weterynarz o 21.00 kiwał głową i założył prowizoryczny opatrunek na otwarte złamanie z licznymi przemieszczeniami. Dał znieczulenie i odesłał do dziś na 11.20.
Drugi weterynarz o 1.30 w nocy założył drugi opatrunek, tym razem solidniejszy, bo z tamtym półprzytomny Bobcio rozprawił się w 5 minut. Dał kolejne znieczulenie i kazał przyjechac na 9.00. Podobno na operację.
W międzyczasie dziś rano trzeci polecony weterynarz skierował nas do Kliniki Zwierząt „Arka„.
I nareszcie tutaj poczułam nadzieję.
Bobcio został w szpitalu, na razie nie ma mowy o operacji, ma w sobie za dużo środków znieczulających, obrzęk mózgu, obrażenia wewnętrzne z którymi trzeba się uporac. Do operacji musi się wzmocnic.
Ma złamaną żuchwę, tragicznie połamaną łapkę, kto wie czy nie skończy się to amputacją.
Nie ma z nim kontaktu, leży jak kłoda, ale żyje.
W południe wróciłam do domu.
Jestem wykończona, marzę o łóżku, ale… ale mam dziś gości, więc robię papardelle z borowikami, muszę też posadzic róże, posprzątac poratunkowy bałagan, robię kawę i odganiam smutek.
Będzie dobrze, bo nie może byc inaczej.
Nie życzę sobie komentarzy typu „to tylko kot”.
Tam dom Twój, gdzie kot Twój.
Jestem za niego odpowiedzialna.
Li.
Weszłam tu. Zachwyciłam się.
Zrobiłam zakupy, cztery piękne pnące sadzonki.
Tylko cztery, bo najpiękniejsze róże będzie można kupić dopiero jesienią.
Na razie z niecierpliwością będę wyczekiwać tych czterech pierwszych krzewów, które staną się zaczątkiem mojego rosarium. Nie mam pojęcia o hodowli róż, ale instynktownie czuję, że nam wyjdzie.
I jakie to będzie wyzwanie!
Szukam poradnika hodowcy róż i za rok „ja Wam pokażę”!
:)
Li.
Gdy kobieta rozczarowuje się mężczyzną, to świat szarzeje, a niebo chyli się do piekła pod ciężarem raju pełnego niezrealizowanych obietnic.
Akcja „Sylwia”:
Wojciech
Paulina
Karolina
Agata
Doszło 117,85 złotych. W sumie 5007,86 złotych. Plus 135 dolarów. Ale fajnie:)
Dzięki wielkie dobrym ludziom z Lego, paczka doszła, a piski radości słychać było w całej Hucie.
Dzięki też za paczkę od Anny, witaminy są dokładnie takie jakie mają być!
Sylwia fatalnie znosi upały, ale jest szczęśliwa i spokojna.
Cel został osiągnięty, moi Drodzy, Kochani, Hojni i Najlepsi Czytelnicy. I Dano:))
Mocno całuję!
I jeszcze dziś od:
Babci B.
Lucyny
Andrzeja
Marcina
Patrycji
Katarzyny
Anny
W puli już jeeeeeeeeeeest 3925,66 zł plus 115 zielonych.
Nie macie pojęcia jaka ta dziewczyna jest szczęśliwa!
Ja przy okazji też;-))
Li.
Na obecną chwilę doszły jeszcze wpłaty od:
Sylwii
Trzech Ann,
Weroniki
Mateusza
Basi
Piotrusia,
Agaty,
Trzech Magdalen
Pauliny
Dwóch Iwon
Dwóch Ew
Czterech Katarzyn (ale zaszalałaś Kaśka:)
Marzeny
Igi
Karoliny
Trzech Agnieszek
Marcina
Krzysztofa
Sprzedaży Internetowej
Wojciecha
Joanny
Janusza
Anity
Aleksandry
W sumie jest: 3630, 66 zł. plus 115 $ USD!!!
Cudna jest ta groszowa końcówka:)
…
Li.
Wpłaty od:
trzech Elżbiet,
trzech Agnieszek,
Krzysztofa,
Agaty,
Olgi,
Kamilli,
Macieja,
Iwony,
Anny,
dwóch Mart,
Mai,
trzech Barbar,
Anny,
trzech Monik,
trzech Joann,
Emilii,
Kingi,
Katarzyny,
Marioli,
Marty,
Pauliny,
Małgorzaty.
Na dzień dzisiejszy: 1220,00 zł.
C-U-D-O-W-N-I-E.
Li.
Dostałam maila z ING.
Czyli:
Sylwia Hala, Kraków, nr rach: 65 1050 1445 1000 0090 7055 3459
SWIFT: INGBPLPW
IBAN: PL65105014451000009070553459
Paypal: Mo67@poczta.fm
Sylwia nie ma dostępu do internetu, musiała zrezygnowac z usługi, jak się nie ma na chleb, to nie je się ciastek. Ale dała mi dostęp do swojego konta bankowego i jutro napiszę co i jak.
Dziś już mam ochotę tylko na wtulenie się w poduszkę i kota.
Zasypiam…
Ulżyło mi, naprawdę mi ulżyło. Dzięki wielkie za pomoc!
Dobrej nocy,
Li.