Moje włoskie

koleżanki swoimi prezentami w zasadzie umeblowały mi dom, bo poza kupionymi przeze mnie meblami-sofą, fotelem, lampami z licytacji i krzesłami do kuchni wszystkie inne potrzebne meble dostałam w prezencie, potrzebuję więc jeszcze tylko stołu do kuchni. Wczoraj Rina będąc z wizytą u swojej jednej z licznych kuzynek ocaliła od wyrzucenia na wysypisko dwa nakastliki, wiedząc że takich właśnie szukam.

Czuję wielką wdzięczność!

Odbieram je we wtorek! W Kalabrii jest mąż A. z dużym autem, pomoże mi!

Na Catawiki kupiłam lampę, która wzbudziła atak śmiechu u Antonia- powiedział (wręcz z lekceważeniem) że 60 lat temu „wszędzie tu wisiały takie lampy”, co mnie bardzo ucieszyło, bo ja chcę mieć kalabryjski dom. Nawet jeżeli moja podłoga udaje drewno, będąc gresową podróbką drewna, co bardzo degustuje jedną z moich czytelniczek. A może i wiele z Was, ale jedna szczególnie daje mi to do zrozumienia:), i bez urazy!

Rzucam więc kolejną pożywkę w postaci przepięknie kiczowatej lampy. Ma 90 cm długości i zapalona rzuca piękne cienie. Ma do mnie dotrzeć 15 lipca, razem z moją toskańską ‚skrzynią” (lampa na osłodę i przykrycia mojej kompromitacji, dobrze że jest taka ogromna:). W tym dniu będzie też dostawa sofy, fotela i krzeseł, jakie szczęście że będę wtedy w Kalabrii i będę mogła sama to odpakować!

Nigdy nie dałabym się wtłoczyć w jeden styl. Lubię miksy i nieoczywistości, bo to nie jest nudne i jest po prostu moje. Jeżeli dla kogoś to straszny kicz, to jest to dla kogoś, dla mnie jest wyrażeniem mnie. Zawsze pamiętam, że „piękno jest w oczach patrzącego”. A poza tym, co jest złego w kiczu? Ma jedną zaletę- z reguły jest przytulny. Nie tworzę wnętrza do oglądania, katalogowego, urządzam wygodny, ciepły, kolorowy dom dla siebie i moich bliskich. Starymi gratami, płytkami z niskiej półki cenowej (poza tym z kuchni, haha), kanapą i fotelem z wyprzedaży. I to mnie najbardziej cieszy- nie dlatego, że wydaję mniej pieniędzy, bo i tak jakoś wydaję ich za dużo, nie oszczędzając na instalacjach, AGD i itp, ale dlatego że rzeczy które miały być wyrzucone dostają kolejne życie. A jest w nich zapisanych tyle historii! Tyle ludzkich rąk je dotykało (wiadomość do moich córek: odkażę!!!), tylu ludzi używało, są świadectwem przemijania. Nie zasługują na wyrzucenie.

Piszę o moich włoskich przygodach, nie po to by się chwalić, ale po to by pokazać, że każdy może jak chce. Że można zrobić coś z niczego. Że warto walczyć o marzenia. Że przypadek rządzi życiem, zwłaszcza moim. Że można robić wszystko, by sobie ukolorowić, ubogacić i zmienić życie. Tak, trzeba mieć do tego jakieś pieniądze. Za dom zapłaciłam 20 tysięcy euro, czyli nieco powyżej 80 tysięcy złotych. Remont wyniósł mnie drugie tyle. Ale od podstaw zrobiłam nową instalację elektryczną, wodno-kanalizacyjną (nie musiałam ich robić, ale były stare więc prędzej czy później…) klimatyzację, zmieniłam podłogi w kuchni, na trzech tarasach i zrobiłam zupełnie nową łazienkę. Czy to dużo? Nie sądzę. Do tego dochodzą koszty kuchni- nowe meble, przepiękny blat z zielonego marmuru ( tu sobie zrobiłam prezent-1100 euro) i sprzęt AGD- 5000 euro.

A reszta to drobiazgi. Taka jest cena wolności, radości, dumy z samej siebie, ekscytacji i czekania na każdy wyjazd jak na coś najlepszego. Tak! Decyzja o zakupie domu w Kalabrii była najlepszą decyzją mojego życia.

Czy jestem z siebie dumna? A jak cholera jestem! Prowadziłam remont na odległość, zjednałam sobie tak wspanialych ludzi, na których mogę liczyć i których sympatię namacalnie czuję, zapuściłam malutkie korzonki, które teraz będę podlewać potężną odżywką swojej tygodniowej obecności na miejscu, pokonałam barierę językową i przez sześć miesięcy nauczyłam się języka w stopniu komunikacyjnym. Stworzyłam miejsce, które będzie naszym rodzinnym domem, a moje córki już go kochają (mimo początkowego przerażenia, haha!). Pokazałam im, że można! I oczywiście, że wiele dobrych rzeczy było dziełem przypadku, ale czy to nie przypadek rządzi życiem? Trzeba tylko dać mu szansę. I opanować strach, bo que sera, sera.

Li

14 Responses to Moje włoskie

  1. Nieznane's awatar Anonim pisze:

    jeżu, jaka piękna lampa! A Ty jesteś słodko szalona i tak barwnie opisujesz te włoskie oraz nie-włoskie życiowe perypetie, że sama radość czytać.
    Uściski!
    Magdalena

  2. Nieznane's awatar Anonim pisze:

    Też jestem z Ciebie dumna,jesteś bardzo inspirującą osobą.I sprawczą.

    Nie chcę się narzucać,ale następnym krokiem powinno być założenie firmy pośredniczącej w zakupie domu w Italii

    Pozdrawiam

    Joanna

    • Li's awatar Li pisze:

      Absolutnie nie! Pracę mam w Polsce, tam mam mieć dolce far niente. Ale zawsze chętnie każdemu pomogę! Jest zresztą dużo polskich firm pośredniczących w kupnie nieruchomości we Włoszech. A biorąc pod uwagę moje początki, nie byłabym wiarygodna, kupowałam oczami ;D

  3. bluuu's awatar bluuu pisze:

    Ja Cię właśnie podziwiam za ten styl, któremu jesteś wierna i konsekwentnie za nim podążasz. Miło jest też dla odmiany widzieć kolory we wnętrzach zamiast wszechobecnych beżów.

    Albo mogłaś, jak pewna artystka, kupić stary dom w Toskanii i zamalować wszystko (zwłaszcza stare podłogi) na biało, chyba żeby mieć złudzenie, że przebywasz w jakimś chłodnym kraju skandynawskim, a nie na ciepłym południu Europy.

    Dom musi żyć, tętnić życiem, a nie udawać zjawy czy muzeum z eksponatami do podziwiania.

  4. Nieznane's awatar Anonim pisze:

    Pisz pisz a jak sie komus nie podoba to niech nie czyta. Kazdy robi tak jak jemu dobrze, ja bym chciala kafelki w lazience ale nie moge wiec mam vinyl w stylu hiszpanskim i komu to przeszkadza. Recycling jak najbatdziej – stare meble byly robione zeby istniec, flat packs rozpadaja sie od razu ale czasem trzeba i takie miec🤷‍♀️ Zasada jest – Live and let live . Pozdrawiam

    • Li's awatar Li pisze:

      Dobre zdanie: „stare meble były robione żeby istnieć”. Tak! Ale wielkie korporacje paździerzowe przekonały ludzi, że zasługują na paździerz. Niestety!

  5. Nieznane's awatar Anonim pisze:

    Dio mio ! Monika te „starocie” są rewelacyjne. Lampa miodzio, idealna a Una vecchia casa italiana. Wiesz że zawsze kupując stare filiżanki czy biżuterię (przy okazji polecam znajoma gemmolog, w Tarnowskich Górach „Galeria biżuterii dawnej Iwona Szlęk ” ) kto tego używał, nosił, jaką przedmiot ma przeszłość..Twój nowy dom będzie piękny i bardzo przytulny, ja to wiem…

    Działaj, ciesz się , uszczęśliwiaj siebie i bliskich. JK

    • Li's awatar Li pisze:

      Stare filiżanki u mnie nie mają życia, tracą je zbyt szybko. Mam niestety tylko jedną. Więc kubki, kubole, kubiszcza- z tego się u mnie pije :D

  6. Nieznane's awatar Anonim pisze:

    Monika – jesteś niesamowita, inspirujesz, dodajesz otuchy i pozwalasz wierzyć , że można wszystko, a przynajmniej bardzo dużo.

    Podziwiam Cię i czekam na każdy wpis z niecierpliwością.

    Pozdrawiam gorąco ze Smolca pod Wrocławiem :)

Dodaj komentarz