Pożar

został ugaszony, ale ludzka podłość została i ma się dobrze. Okrucieństwo, podłość, brak szacunku do ludzkiego życia i przyrody- taki jest świat i nic się nie zmienia.

W mojej rodzinie jest wielka afera, bo jedna z moich kuzynek- wykształcona kobieta, ale nic poza tym, bez porozumienia z kimkolwiek zlikwidowała grób naszego wspólnego prapradziadka. A najgorsze jest to, że nie widziała w tym nic złego. Rzecz dzieje się w małym miasteczku, gdzie na cmentarzu rządzi grabarz, łasy na zwolnione miejce przy głównej kaplicy. Prapradziadek z praprababcią leżeli tam od początku XX wieku, byli takim stałym rodzinnym odniesieniem, prapradziadek był potomkiem przybyłego z Hiszpanii Francesco de Navarro, rodzina była bardzo znana i szanowana, a potem ich kości znalazły się w plastikowej torbie. No i gdzie niby miały być pochowane? W sprawę wmieszała się moja jakże energiczna ciotka, posprzątała ten bałagan, kości wracają na miejsce, tylko zabytkowego grobu już nie ma, bo został w międzyczasie zniszczony. Prapradziadkowie dostaną więc nowy grobowiec, nie sądzę by byli tym zachwyceni, może będą gnębić kuzynkę po nocach. Co ciekawe, kuzynka dba o swój pochówek, buduje swój grobowiec (co za masakra), oby za 120 lat nie trafiła do plastikowej torby, historia często zatacza koło.

Uświadomiłam sobie, że nie mam miejsca na cmentarzu.

No i nie chcę go mieć. Chciałabym być rozsypana wśród brzóz, albo nad morzem, albo na łące, wszędzie tam gdzie jest spokój i piękno.

Jeżeli rzeczywiście jest jakieś życie „po”, to będę przychodzić do każdego podłego i złego człowieka, każdej nocy! Będzie z tym mnóstwo pracy, bo zło się pleni i póki co wygrywa. Trudno to znieść.

Li

Dodaj komentarz