z Kalabrii dwa siedziska do krzeseł do tapicerowania (udało mi się kupić prawie dwa takie same krzesła, różnią się trochę kolorem podniszczonej tapicerki). Pomna na moje długie poszukiwania włoskiego ramiarza, uznałam że pewnie taka sama droga będzie mnie czekać z tapicerem i najprościej będzie naprawić je w Krakowie. Siedziska zmieściły się do walizki, a z powrotem wyślę je Inpostem za całe 53 zł, włoski paczkomat jest 25 km od mojego domku (śmieszne jest to, że paczkomat ma godziny otwarcia i sjestę, no ale to jednak Włochy). Zadzwoniłam do mojego ulubionego tapicera Roberta, telefon odebrał jego syn. Robert nie żyje od kilku miesięcy, umarł w czasie snu. Wstrząsnęło to mną. Miał zaledwie 62 lata! Położył się wieczorem do łóżka, planując pewnie następny dzień i już się nie obudził.
To jest mój wielki lęk, umrzeć w ten sposób i zrobić to dzieciom i kotom. Zostawić bałagan w szafie, w dokumentach, w kosmetykach i w finansach. A jednocześnie czuję wielki opór przed porządkowaniem spraw przed śmiercią, bo przecież nie mam zamiaru już umierać! Ale Robert też nie miał zamiaru. Zostawił rozpoczęte prace, pomysły w swojej głowie, kontakty do klientów z ohasłowanym telefonem i zamówienia materiałów, których nie wiadomo gdzie teraz szukać.
Jak żyć, gdy nieuchronność śmierci zaczyna coraz mocniej wpychać się w świadomość i demoluje myśli? Staram się racjonalnie przyjmować do wiadomości fakt, że nadejdzie dzień mojej przydatności do życia, ale ja nie jestem w stanie wyobrazić sobie siebie jako starszej pani, a co dopiero widzieć siebie na marach!

A co na to Lec?
Żyć jest bardzo niezdrowo. Kto żyje, ten umiera.
Li
Mam 62 lata i chce żyć … boje sie stracić samodzielność i sprawczosc , cieszmy się chwilą , póki życia
o, też znam tapicera Roberta, w podobnym wieku😉ale to raczej nie ten sam, mój jest z okolicy Wrocławia. W sumie taka śmierć ok, tylko wcześnie… tu Megimoher.
Kochana, właśnie odmnowiłam znajomość z moim dawnym kolegą, oboje owdowielismy, lata temu dużo wspólnych zabaw i imprez…a teraz po udarze w ZOLu, słabo mówi, rehabilitacja, zniecierpliwienie, osamotnienie, otarł się o śmierć…z radością Go widuje widząc że moje wizyty cieszą i poprawiają samopoczucie. I nie wiem co gorsze spokojna śmierć we śnie czy łóżko, opieka i zależność od osób trzecich, tęsknota za domem, psem i dawnym życiem…sekundy decydują o naszym losie , mam o czym myśleć od kilku dni Pozdrawiam Cię serdecznie JK
No i co tu napisać…