miesiącach przerwy (prawie dziesięć miesięcy, co za strata!) wróciłam do regularnych treningów na siłowni. Ale mnie boli ciało, nie mogę się ruszać! Mój trener mało delikatnie uświadomił mi co sie dzieje z mięśniami, gdy nie ćwiczy się regularnie. Dzieje się katastrofa!
Jestem na siebie zła, ale ważne że wróciłam, że mam rozpisane terminy treningów, że nie mam już żadnych wymówek w postaci remontu domu, itp. Zawsze można znaleźć czas dla siebie, trzeba być pierwszą dla siebie, zwłaszcza jak jest się rodzinnym filarem. Muszę być sprawna i zdrowa, nie ma innej rady. A że przy okazji moje mięśnie znowu będą wyglądać tak, że mogę chodzić w krótkich spodenkach, to dodatkowy bonus. Aaaa nie, wróć- zawsze już będę chodzić w krótkich spodenkach, bo nie obchodzi mnie zdanie innych, nawet jak miałabym mieć galaretkę na nogach. Bo niby dlaczego ma mi być gorąco? Chcę po prostu mieć silne nogi, bo muszę na nich mocno stać, nie dać się zepchnąć z życiowej drogi, muszę mieć silne ręcę, by dać odpór wrogim tarczom, muszę mieć zdrową głowę, by jak najdłużej cieszyć się tym co mam.
A co na to Lec? Racjonalizacja: żyjemy coraz dłużej i coraz mniej.
Li