Czasem wystarczy

popatrzeć.

Siedzę jak na szpilkach, bo mam bardzo dużo pracy, a bardzo mało czasu. Czyli klasyka gatunku- przedwyjazdowa panika. Do tego Achillus ciśnie mnie z lekcjami, dziś przylatuje Karolina i na pewno muszę pojechać na dwa cmentarze. Czego nie znoszę robić, nie znoszę! Ale mam tak silny wewnętrzny przymus, wdrukowaną tradycję, poczucie, że zawiodę (pytam się kogo?) jak nie zapalę tego trującego powietrze znicza, że nie ma rady- pojadę. Nie lubię Święta Zmarłych, choć doceniam romantyzm rozświetlonych cmentarzy. Zawsze jest mi wtedy smutno i memento mori. Ja sama nie chcę leżeć w ziemi, nie chcę być pochowana, chcę wirować gdzieś w powietrzu, lecieć do gwiazd, moje córki muszą to uszanować, nie ma innej rady, wierzę że znajdą sposób, by mnie rozsypać. Żadnych nagrobków, żadnego rozdrapywania ran, żadnej sztucznie podtrzymywanej pamięci. Jak zostanę zapomniana, to i tak będę w genach kolejnych pokoleń. Pamiętam każdego nieżyjącego członka rodziny, pamiętam nawet swojego pradziadka Bazylego, a miałam osiem lat, gdy widziałam go ostatni raz. Pamiętam ciotki, wujków, babcie, dziadków, każdego kto kiedyś był w moim życiu, a teraz go już nie ma.

Zawsze czuję żal za życiem przedwcześnie skończonym.

Pamiętam mojego kolegę z liceum, wylosowałam go na klasowe Mikołajki w ciężkich latach osiemdziesiątych i dostał ode mnie z trudem zdobyte białe skarpetki, ale się cieszył, do dziś pamiętam jego radość. Miał na imię Tomek, nie żyje od 25 lat.

Pamiętam mojego dziadka Adama, po śmierci babci Irenki nie chciał już żyć, a jednak przeżył ją w bólu i w tęsknocie o 12 lat.

Groby które odwiedzam, są skromnie przybrane-2-3 znicze i donica z kwiatami. Nie znoszę tego funeralnego przepychu, tych śmieci plastikowych, tego cmentarnego blichtru. Plastikowe dowody pamięci niszczą teraźniejszość, zatruwają ziemię i powietrze, gdzie jest w tym sens? Ludzie się rozkładają, a dowody na pamięć o nich lądują na śmietnikach, gdzie rozkładać się będą całe kolejne wieki. I co roku przybywają kolejne i kolejne…Tworzą się cmentarze cmentarnych akcesoriów!

Ech, dobrze że 1 listopada będę w samolocie! Bliżej nieba!

Li

2 Responses to Czasem wystarczy

  1. Nieznane's awatar Anonim pisze:

    Czasem wystarczy polny kwiatek złożony na płycie, która jest, bo póki co takie są realia.
    Mnie też boli ten plastikowo szklany cmentarny przepych :-(
    Gdzieś trafiłam na cmentarz z zakazem wnoszenia i zostawiania sztucznych dekoracji. Strasznie mnie korci, żeby rozwieszać takie zakazy na własną rękę

Skomentuj