o kolejnych ludzkich problemach z niemiłością, przemocą, brakiem pieniędzy, brakiem perspektyw, brakiem dachu nad głową, strachem, często nawet paraliżującym strachem, niezrozumieniem, brakiem wsparcia rodziny macierzystej, brakiem przyjaciół i zawsze wtedy sobie myślę, jakie mam cholerne szczęście w życiu i że poza zdrowiem niczego więcej nie chcę.
Bo przecież nieźle sobie żyję, jestem względnie zdrowa, mam własne dwa piękne miejsca do mieszkania i schowania się, pracuję, zarabiam na życie, czasem na trochę lampowego szaleństwa, mam grono wiernych ludzi dookoła siebie, cudowne najukochańsze córki i przekochane koty.
I tylko czasem, czasem, w zupełnie nieuzasadnionym okolicznościami momencie napływa do mnie fala bliżej niezidentyfikowanej tęsknoty, smutku, bólu i poczucia ogromnej straty. Nie wiem za czym, nie wiem za kim, są to takie chwile, które mnie bardzo ranią. Chciałabym zidentyfikowac tę tęsknotę, spróbowac ją opanować, oswoić, zrozumieć!
Ale ja nie wiem za czym tak tęsknię!!!
Czy tęsknię za dawnym wyobrażeniem swojego życia, którego nie mam? Tak, moje życie miało być inne, ale przecież i na szczęście jest inne od tego co było kiedyś i od moich o nim wyobrażeń! Uświadomienie sobie tego, że coś co wydawało mi się życiową porażką i największym nieszczęściem, jest moim największym życiowym sukcesem i szczęściem dało mi niezwykłą siłę i pewność, że nie muszę mieć przy boku męża/mężczyzny, by cudownie i pełną piersią żyć. Nie muszę stać w wiecznym, zimnym cieniu, nie muszę nikogo obsługiwać, liczyć się, odgadywać życzenia i martwić się o tak wiele spraw! To właśnie mówię moim klientkom- bądź nareszcie pierwsza dla siebie, nie uzależniaj swojego jedynego życia od drugiej osoby, oddychaj głęboko, bo może jest trudniej finansowo, ale już nikt nie zabiera Ci powietrza, nikt nie wydziela toksyn i nikt już nie będzie Cię ranił. Będziesz mieć nareszcie miejsce na rozwinięcie skrzydeł! Kobiety mają w sobie ogromną siłę, muszą w nią tylko uwierzyć! Tyle wieków musiałyśmy przetrwać, odchować dzieci, być kolumną, wsparciem i domem, mamy ogromny genetyczny zasób do przetrwania wszystkich życiowych i historycznych zawirowań. Trzeba tylko nie bać się, opanować strach, myśleć i działać.
Za czym więc tęsknię? Co mnie smuci? Co straciłam tak bardzo, że mam poczucie straty? Nieśmiało przypuszczam, że to gnębi mnie poczucie upływającego czasu, żal za przeszłym czasem, tęsknota za przyszłym życiem, w którym mnie już nie będzie, za życiem moich córek, o którym nie będę wiedziała. Kochając tak bardzo życie, boję się jego straty.
Muszę opanować ten lęk, bo wpływa na moją radość życia, smuci mnie, te cholerne 59 urodziny przypominają mi, że to ostatni rok przed sześćdziesiątką. Serio sześćdziesiątka? Serio?
Kupiłam bilet do Kalabrii na czas od 1 listopada do 7 listopada. Przylecą do mnie moi starzy przyjaciele i we włoskich klimatach 4 listopada w moje urodziny odczynimy uroki, rzucimy je w morze i koniecznie, koniecznie napiszę list i wsadzę go do butelki. Może nawet do kilku butelek, wrzucimy je w morze. Zapalimy na plaży mały ogień, pomruczymy pod nosem zaklęcia, poszeptamy marzenia, bo chcę mieć przed sobą takie życie, o którym nawet jeszcze nie marzyłam! Skrystalizuję swoje marzenia, szukam nowych kanałów ujścia, chcę rozwijać nową pasję, pragnę w taki spokojny, mało widowiskowy sposób, ale promieniujący na innych, w swoim małym światku być szczęśliwą. Trwaj więc i dbaj o siebie moje szczęście nadal, trwaj! I pogoń te smuty!
Li
Telepatycznie podjęłaś temat, który mnie również dotyczy, smuteczki , melancholijny klimat, różne przemyślenia o czasie minionym i przyszłym…wczoraj powiedziałam Przyjacielowi po trudnych przejściach zdrowotnych, że nie lubię urodzin i nowego roku, gdyż utwierdzają mnie w nieuchronności upływającego czasu, a na moim karku już 71 wiosen .W miłej reakcji usłyszałam, że cieszą Go moje wizyty i to że jestem przy Nim… to napawa optymizmem, wzrusza, poprawia mi nastrój. Za dwa tygodnie lecę do Paryża, dzieci i wnuczki planują moje urodziny i imieniny równocześnie, będzie cudnie i z miłością…i tego się trzymajmy. Uściski i pozdrowienia JK