w czwartkowy późny wieczór, gdy weszłam do domu, to po zaskoczeniu i śmiechu na widok mojego „klęcznika” przeżyłam rozczarowanie lampą od Davida. Bo to nie była TA lampa, przysłał mi coś zupełnie innego. Ręce mi opadły, napisałam do niego maila pt „jesteś oszustem”. David zapłonął oburzeniem, kazał sobie przysłać zdjęcia, no i przyznał mi rację, że jakimś cudem dostałam inną lampę. Dlaczego mnie zawsze muszą przydarzać się takie historie? W ramach rekompensaty ma mi wysłać trochę wisiorków ze szkła Murano do lampy kuchennej, no i właściwą lampę. Tę mogę sobie zatrzymać, a ponieważ Rinie bardzo się podobała, to ją dostała.

A w moim miasteczku dziś było tak:


A., szczęściara która jest teraz w Kalabrii, przysyła mi zdjęcia i pisze o odczuwaniu dziwnego niepokoju. Ja też mam w sobie dużo niepokoju, boję się tego uczucia, w powierzu COŚ wisi i nie jest to krakowski spleen. A my razem mamy czasem takie migawki przyszłości, przeczucia które się sprawdzają, oko dalej patrzące. Oby nie wojna, oby nie wojna. Próbowałam sobie wyobrazić siebie w czasach wojny- z leżącą matką z Alzheimerem, z L.- siedzącą, a nie chodzącą starszą panią, która ma tylko mnie, z moimi kotami, z kotem kancelaryjnym, który nie zgadza się z moimi kotami, niby miałabym teraz gdzie uciec, ale to przecież byłoby niemożliwe. Nie przewiozłabym całego majdanu. A moje córki nie pojechałyby beze mnie. Jestem odważna, ale boję się tego dzisiejszego nieprzewidywalnego politycznego świata, który za nic ma ludzi, naturę, spokój, bezpieczeństwo i przyszłość. I mimo, że chciałabym być wolna od uczucia nienawiści, to szczerze i z całego serca nienawidzę tych wszystkich starych dziadów, tych satrapów, tyranów, narcyzów, cholernych głupców, niszczycieli i potworów, dla których władza jest narkotykiem. I upojeni nią, niszczą dobry świat.
Li